#2
STRONA POPRZEDNIA
STRONA NASTĘPNA
SPIS TREŚCI
O IKONOGRAFII SZTUKI SZWEDZKIEJ UWAGI LUŹNE

Magdalena Piotrowska



     Lata dziewięćdziesiąte przyniosły modę na szwedzką kulturę, zwłaszcza popularną, przy jednoczesnym ogromnym zainteresowaniu sztuką, nie tylko szwedzką, ale w ogóle skandynawską. Dotyczy to w szczególności młodych artystów, którzy zadebiutowali w ostatnim dziesięcioleciu i odnieśli większe sukcesy poza Skandynawią niż w swoich ojczystych krajach. Określono to mianem "zjawiska z Północy". Czy jednak rzeczywiście ono istnieje, czy jest to może owoc sztucznie wykreowanego zainteresowania czy też mody? I czy dzieła powstające w Skandynawii różnią się w istotny sposób od współczesnej sztuki panującej w galeriach na starym lub nowym kontynencie? Niniejszy referat jest próbą naszkicowania tylko kilku wybranych tematów dotyczących ikonografii sztuki szwedzkiej lat dziewięćdziesiątych, gdyż na szersze zajęcie się tym jakże obszernym i złożonym problemem nie ma tu miejsca.

     W lutym bieżącego roku, w Moderna Museet (Muzeum Sztuki Współczesnej) w Sztokholmie, otwarto wystawę Organising freedom - nordycka sztuka lat dziewięćdziesiątych. Kluczem do niej było pytanie - do jakiego stopnia można organizować wolność indywidualną bez naruszania natury wolności. I właśnie wolność zdaje się być niesłychanie ważnym tematem w sztuce skandynawskiej. Ale wolność w innym rozumieniu niż niepodległość czy suwerenność państwa czy narodu, obecna w polskiej sztuce chociażby lat osiemdziesiątych. Tutaj chodzi raczej o wolność człowieka, o jej wymiary i granice, o możliwości jakie nam daje korzystanie z tej wolności oraz tego konsekwencje. Elin Wikström zorganizowała w 1993 roku wystawę, a raczej happening, w supermarkecie ICA w Malmö pod tytułem A gdyby wszyscy się tak zachowywali?. Przez trzy tygodnie całe dnie spędzała leżąc w łóżku ustawionym między półkami sklepu. Pracy towarzyszył następujący komentarz: Pewnego dnia się obudziłam i czułam się zmęczona, zniechęcona i zgryźliwa. Naciągnęłam kołdrę na głowę, ponieważ nie miałam ochoty wstać, rozglądać się ani z kimś rozmawiać. Pod kołdrą powiedziałam sobie, że będę tak leżała, nie mówiąc nic i nie ruszając się, jak długo będę chciała. Nie będę nic robiła, tylko zamknę oczy i pozwolę aby myśli przychodziły i odchodziły. Na biennale Manifesta w Rotterdamie w 1996 roku artysta Carl Michael von Hausswolff przygotował instalację Migracja - była to otwarta klatka z kanarkami, które latały po sali, siadały na pracach innych artystów, brudziły i rozmnażały się. Paradoksem kanarków jest fakt, że są one równie zniewolone w klatce jak poza nią, mówi autor dzieła. Stulecia niewoli sprawiły, że kanarek wypuszczony na wolność umiera. Odniesienie do nas ludzi jest uderzające. Dużo miejsca w sztuce ostatnich lat poświęcono codzienności. Carin Ellberg od kilku lat maluje każdego ranka swój autoportret, tworząc w ten sposób serię składającą się z ponad 500 obrazów. Jej sztuka jest bezpośrednio związana z umykającym dniem np. poprzez biusty przedstawiające koleżanki po fachu, których ciała tworzą kolumny przypominające kolorowe ubrania oraz nylonowe pończochy ze splecionymi wzorami. Podczas wystawy Alla namn (Wszystkie imiona) w Muzeum Sztuki Współczesnej w Sztokholmie w 1993 roku Anders Widoff przekroczył pewne granice w stosunku do zwyczajów muzeum. Wystawił dzieła bardzo rzadko pokazywane, ustawiając je na półkach sali wystawowej w dokładnie ten sam sposób w jakim stoją w magazynie. "Oddał im cześć" ciętymi kwiatami, według zwyczaju akademii plastycznych podczas wystaw prac dyplomowych. Mały pokój wypełnił zbędnymi krzesłami obitymi zwyczajnymi materiałami kojarzącymi się z niedaleką przeszłością, poustawianymi byle jak,. W pobliżu umieszczone zostały jego duże obrazy, wypełnione kwadratowymi wzorami jednocześnie modernistycznymi i przypominającymi ceraty które znajdowały się na stołach tysięcy szwedzkich rodzin dwadzieścia lub trzydzieści lat temu. W pracach artysty obecna jest atmosfera przeszłości, chociaż nie ma tu miejsca na nostalgię. Chodzi raczej o zainteresowanie kolekcjonera, który z czułością pokazuje nam przedmioty pozostałe na uboczu, bądź to z powodu trudności w określeniu ich, bądź ponieważ po prostu przestały być użytecznymi.

     Od lat sześćdziesiątych feministyczne tendencje są bardzo silne i żywe w Szwecji, co również odbija się w sztuce. Annica Karlsson Rixon w swoich pracach zajmuje się płcią w kontekście kulturowym. Na zdjęciach z 1991 roku możemy oglądać m.in. węgorza wijącego się pomiędzy pośladkami. Z kolei Lotta Antonsson korzysta ze zdjęć prasowych, zmieniając ich kontekst i przez to treść, jak w przypadku pornograficznego zdjęcia nagiego kobiecego torsu, do którego artystka dodała napis Ta dziewczyna posiada wewnętrzne piękno. Zupełnie inne są zdjęcia z serii Back to nature, których autorką jest Annika von Hausswolff, pokazane na Biennale w Săo Paolo w 1996 roku. Przedstawiają one nagie kobiece ciała, leżące bezwładnie na brzegu jeziora lub w zaroślach. Utrzymane w konwencji zbliżonej do zdjęć policyjnych, przywołują na myśl przemoc na tle seksualnym. Budzą pytania o tradycyjny podziale ról, gdzie mężczyzna staje się sprawcą, a kobieta ofiarą.

     Bardzo ciekawym zjawiskiem ostatnich kilku lat, jest powrót wizerunku Marii do sztuki i kościołów szwedzkich. Elisabet Steng?rd, która była doradcą do spraw sztuki w Kościele Szwedzkim od 1989 do 1996 roku, mówi, że motywy maryjne dominowały w tym okresie: Na początku ludzie z różnych parafii pytali się mnie, czy w ogóle mogą kupić obraz Marii do kościoła! Podczas kilku ostatnich lat to się zmieniło i po prostu stwierdzali, że chcą kupić obraz i prosili abym im poleciła jakiegoś artystę. Zimą 1995-1996 została zorganizowana wystawa Maria naszych czasów, najpierw w Centre Culturel Suédois w Paryżu a później w muzeum sztuki w Mons, w Belgii. Udział wzięło pięć artystek, z których trzy zaczynały w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych jako feministki z politycznymi i antywojennymi komentarzami w swoich pracach, będąc w większym lub mniejszym stopniu w bezpośredniej opozycji do kościoła. Z czasem doszły jednak do wniosku, że kiedy wszystkie inne języki stają się niedostateczne, pozostaje ten religijny. Ikonografia Chrześcijańska utrzymuje swoją symboliczną siłę i jest rozumiana przez większość osób, bez względu na to czy są chrześcijanami. Muzeum Sztuki w Mons mieści się w kaplicy z 1603 roku, której chór został zdominowany przez niebieski ołtarz maryjny. Wykonany z drzewa, ukoronowany został złotą koroną. Autorka dzieła, Anna-Stina Ĺberg, na środku umieściła krzyż, symbolizujący Chrystusa którego Maria nosi w sobie. Anna Karin Bylund wystawiła pracę zatytułowaną Skrzynia Maryjna, składającą się z dwóch kawałków drewna swą formą przypominających skrzynię, do której został włożony kawałek niebieskiego materiału - płaszcz Marii. Skrzynia jest otwarta, a jednak "opieczętowana" srebrnymi nićmi - promieniami księżyca, który przecież jest symbolem maryjnym. Jest to emblematyczne przedstawienie Thetokos, matki Boga.

     W związku ze wspomnianą już wystawą Organising Freedom czasopismo wydawane przez Przyjaciół Muzeum Sztuki Współczesnej w Sztokholmie, zwróciło się z pytaniem, do kilku wybitnych postaci międzynarodowego świat sztuki, czy sztuka nordycka różni się od reszty współczesnej sztuki,. Choć ich odpowiedzi różnią się nieco od siebie, znaleźć można wspólną myśl: słowo-klucz lat dziewięćdziesiątych to globalizacja, a sztuka jest tego potwierdzeniem. Dzisiejszy świat kulturyi jest międzynarodowy i sztuka zajmuje się w zasadzie tymi samymi problemami, bez względu na pochodzenie. Istnieje międzynarodowy język, którego dialektami posługują się artyści z różnych stron świata, co czyni ich twórczość zrozumiałą poza granicami ich własnego kraju.